Wpisy z tagiem: smutek

    W życiu każdego z nas przychodzi taki moment, że siada i zastanawia się co zrobić dalej ze swoim życiem. Analizuje każdy wybór i drogę którą wybrał, swoje lepsze i gorsze dni, decyzje, czyny, nałogi…
    I ja mam taki swój mały dzień, z małym wyjątkiem dziś analizuje życie kogoś innego nie swoje a kogoś mi bliskiego… Przez pryzmat książki Zdzisława Korczaka „Umierałem sto razy”, książka to umysł nałogowca, bełkot alkoholika, wybory nie człowieka a nałogu… Książka jest mocna, dobra ale ciężka…
    Staram się zrozumieć człowieka który pił i ćpał ale z tego wyszedł …. człowieka który jedyne czego pragnie to śmierci… Mówi, że nie ma nic do stracenia…
    Wiem, rozumiem przynajmniej się staram… człowiek sam, w obcym mieście, znający zaledwie kilka osób, bez pracy, kasy… a to przecież o to w naszym życiu chodzi. Wszyscy jesteśmy materialistami, wiemy, że pieniądze to nie wszystko ale są ważne,,,, bez nich tak naprawdę nie żyjemy, nie istniejemy, nie egzystujemy, nie liczymy się w tym chorym świecie. Prawda jest brzydka, a zrozumie to tylko ktoś komu nie będzie pomagać rodzina, znajomi, przyjaciele ktoś kto na wszystko będzie musiał zapracować własnymi rękami…
    Wróćmy do sedna, zawsze wierzyłam w ludzi… Wierze, że mogą się zmienić, zacząć żyć na nowo tylko, że ta przemiana musi być czymś spowodowana… Chociażby małą odrobiną wiary w samego siebie.
    Ciężko jest iść przed siebie z bagażem życiowych doświadczeń, z antypatią do świata i ludzi…
    Czy warto wracać do nałogu??
    Czy warto zacząć pić tylko po to żeby nabrać pewności siebie ??
    Czy trzeba zacząć ćpać aby poczuć się dobrze??
    NIE trzeba, tak nie można ! Ponieważ człowieku zrujnujesz wszystko co do tej pory od nowa osiągnąłeś, a co najważniejsze swoją wartość, trzeba czasem po prostu się ogarnąć, a na resztę przyjdzie pora.
    Powiesz mi pewnie, że jesteś nieśmiały na trzeźwo? Wierz mi nie jesteś… Dziewczyna której będziesz chciał zaimponować, prędzej polubi Cię takiego właśnie nieśmiałego niż jako nachalnego ludzia pod wpływem alkoholu…

    Przestaje już smęcić, wracam do lektury…
    Pozdrawiam M.

    P.S. Zastanówcie się nad swoimi nałogami, pomyślcie czasem o innych ludziach którzy być może mają jakieś problemy z czymś…

    Cześć,
    Na wstępie chcę uprzedzić, że będę smęcić i zanudzać …
    Nie bardzo wiem od czego zacząć, gapię się w kursor na monitorze który miga i miga i kompletnie nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa..
    W głośnikach w kółko leci Hipotermia Zeusa, dziś utożsamiam się z tym kawałkiem, zawsze dla mnie przemawia kiedy nie chce mi się wstawać z łóżka ruszać, odbierać telefonów, odpisywać na maile, sms-y, widzieć kogokolwiek…
    Już od samego rana myślę, że to dziś właśnie jest piątek 13-go, najpierw spóźniła się żółta limuzyna (czyt.autobus), ale szczęśliwie dotarłam do pracy, nim zdążyłam się ogarnąć, obudzić cały sprzęt odwiedził mnie żul spod sklepu monopolowego (hehehe żałosne okazało się, że to mój ojciec). Ta wizyta jak zwykle z resztą przygnębiła mnie bardzo… nie lubie wizyt jego tematu… wolałabym dostać amnezji wybiórczej i wymazać go ze swojego życia. Raaaany, ja tak bardzo nie chce stać się taka jak on. Wiem, że to ja decyduje o swoim losie, i dołożę wszelkich starań żeby taka się nie stać.
    Eh, mniejsza o tego kogoś…
    Postanowiłam sobie zrobić prezent, zamówiłam sobie czarny gorset, taki normalny nie jakiś mega seksowny,,, no ale przy pakowaniu okazało się, że towar jest uszkodzony… więc wymieniłam sobie na taki czerwony… oby przyszedł jak najprędzej bo już się nie mogę go doczekać…
    Grudzień ogólnie jest dla mnie przykrym miesiącem, to znaczy może nie o tyle przykrym co miesiącem skłaniającym do refleksji… To w grudniu w moim życiu zazwyczaj zachodzą zmiany… nie istotne czy to jest pierwszy dzień grudnia czy też ostatni… Jestem bardzo ciekawa co w tym roku zmieni się właśnie w tym zasranym miesiącu. Od kilku dni napotykam się na małe drobne pamiątki, ludzi które/ którzy to skłaniają mnie do refleksji zadumy no i może trochę wspominania…
    Tak wiele się zmieniło na przestrzeni lat ( znowu gadam jak jakaś staruszka) eh…
    Masakra zbliżają się święta a ja poraz kolejny ich nie czuje,,, są mi obojętne.
    No może trochę Anka i Sandra ładują mnie pozytywną energią. Dzięki dziewczyny!…
    No i jeszcze Aguś, dziękuje Ci Słońce jesteś zawsze i pomimo
    Jesteście niesamowite! :*

    Dobra kończę powoli…
    A jak Wam idą przygotowania do świąt?
    Z czym Wam się kojarzy grudzień?
    Piszcie!