Wpisy z tagiem: jesień

    ^^

    0

    Hej,
    Ostatnimi czasy nie miałam za bardzo czasu dla siebie… A jeśli już go miałam to zamykałam się z książką w swoim małym pokoiku i chciałam żeby nikt tam mnie nigdy nie znalazł… Nie mam bladego pojęcia czym jest to spowodowane. Ostatnio chyba nawet brakuje mi tej swojej własnej prywatnej samotni do której nikt nie miałby wstępu, tego że mogłam iść w cholerę wiedząc że nie spotkam nikogo znajomego. Boże, jeszcze jakiś rok temu nie wyobrażałabym sobie życia bez dziennego spotykania się z kimkolwiek i całkowitej ciszy w mieszkaniu, pokoju czy autobusie. Dziś cisza działa na mnie wręcz kojąco :)
    Może i trochę to stuknięte, no ale cóż… nikt nie powiedział że jestem normalna.
    Szara i podła pogoda daje mi się trochę we znaki nie ukrywam, że nie.. Działa przygnębiająco i jakoś autodestrukcyjnie. Mówią, że trzeba się wybrać na zakupy, żeby poprawić kobiecie humor, otóż moi drodzy to totalna ściema. Wczorajsze zakupy kompletnie nie poprawiły mi humoru, a co gorsza nic nie wybrałam. No poza prezentem dla Loli ( mojej najmłodszej siostry ), mam nadzieje, że jej się spodoba no i że dzisiejsze przyjęcie niespodzianka równie pozytywnie ją zaskoczy:)
    Uwielbiam sprawiać, radość patrzeć jak śmieją się moi bliscy, przyjaciele, znajomi… Wiedząc, że za plecami każdego z Nas czai się jakaś przeszłość i w każdej chwili może wypełznąć na wierzch.

    Pozdrawiam M.

    Zainspirowana „Plotkarą”

    1

    Cześć,
    Nie wiem czy ktoś z czytających oglądał ten serial i czy komuś się w ogóle podobał, ale mną zawładnął już od pierwszych odcinków… Teraz kiedy to właśnie obejrzałam ostatni odcinek skończyłam wycierać oczy i nos bo popłakałam się jak małe dziecko postanowiłam coś napisać. Swoją drogą jeśli ktoś go nie oglądał to szczerze polecam:)
    Hm, najbardziej spodobała mi się historia Chuck-a i Blair, kiedy to Chuck był skończonym dupkiem a ona nadal w niego wierzyła i nadal go kochała nie ważne co zrobił. Obdarzyła go miłością bezwarunkową, On również ją kochał. Oboje dostali swoje szczęśliwe zakończenie. To najważniejsze.
    Chyba każda dziewczyna marzy o szczęśliwym zakończeniu dla swojej bajki. O księciu na białym koniu albo o wariacie na ośle. Ale jak to mówią o gustach się nie dyskutuje:P
    Jeśli o mnie chodzi to chciałabym mieć też swojego Chucka, który pomimo że będzie mnie ranił ja będę kochała go bezwarunkowo… Hehe nie powiem, że nie marzy mi się szczęśliwe zakończenie, a raczej początek bo tak mi się wydaje że prawdziwe życie zaczyna się dopiero później:)
    Ach normalnie przyznam się że się rozmarzyłam.:)
    Wakacje się skończyły, powoli zbliża się jesień oznacza to dla mnie powrót do szkoły i ograniczenia wolnego czasu. Ale co tam ważne żeby to nastrajało mnie optymistycznie. I tak właśnie jest. Szkoła i zajęcia no i co najważniejsze ludzie z którymi tam się spotykam wytwarzają pozytywne emocje.. Pomimo tego że jesteśmy dość zróżnicowaną grupą jak i wiekowo tak i poglądowo:)
    Hm, jeśli jeszcze o mnie chodzi to zrobiłam sobie swój własny rachunek sumienia… Wiem , że są tacy ludzie którym do nie dawna jeszcze ufałam, dziś nie uwierzę im nawet jak mi powiedzą która jest godzina.
    Wzięłam, życie w swoje ręce bez osób które są tylko ciekawe co u mnie, a ta ciekawość w ogóle nie wychodzi z martwienia się o mnie czy tam chęci rozmowy… :)

    Pora wyjść jesieni na spotkanie:)
    Pozdrawiam M.

    „Nie mam siły by iść dalej, ale mogę pobiec”