Hej,
Ostatnimi czasy nie miałam za bardzo czasu dla siebie… A jeśli już go miałam to zamykałam się z książką w swoim małym pokoiku i chciałam żeby nikt tam mnie nigdy nie znalazł… Nie mam bladego pojęcia czym jest to spowodowane. Ostatnio chyba nawet brakuje mi tej swojej własnej prywatnej samotni do której nikt nie miałby wstępu, tego że mogłam iść w cholerę wiedząc że nie spotkam nikogo znajomego. Boże, jeszcze jakiś rok temu nie wyobrażałabym sobie życia bez dziennego spotykania się z kimkolwiek i całkowitej ciszy w mieszkaniu, pokoju czy autobusie. Dziś cisza działa na mnie wręcz kojąco :)
Może i trochę to stuknięte, no ale cóż… nikt nie powiedział że jestem normalna.
Szara i podła pogoda daje mi się trochę we znaki nie ukrywam, że nie.. Działa przygnębiająco i jakoś autodestrukcyjnie. Mówią, że trzeba się wybrać na zakupy, żeby poprawić kobiecie humor, otóż moi drodzy to totalna ściema. Wczorajsze zakupy kompletnie nie poprawiły mi humoru, a co gorsza nic nie wybrałam. No poza prezentem dla Loli ( mojej najmłodszej siostry ), mam nadzieje, że jej się spodoba no i że dzisiejsze przyjęcie niespodzianka równie pozytywnie ją zaskoczy:)
Uwielbiam sprawiać, radość patrzeć jak śmieją się moi bliscy, przyjaciele, znajomi… Wiedząc, że za plecami każdego z Nas czai się jakaś przeszłość i w każdej chwili może wypełznąć na wierzch.

Pozdrawiam M.