Wakacje i piątek 13-go ;)

    1

    Siemka,
    Dziś przeglądałam zdjęcia z wakacji, ach tak pomimo, że miałam stosunkowo mało czasu dla siebie mam co wspominać, na początku festiwal Around The Rock i koncert happysad, później spotkania z znajomymi i przyjaciółmi, świetna sesja zdjęciowa z Madzią, zmiana koloru włosów, spotykanie się z kimś i zakończenie tej znajomości, szaleństwa na quadzie na torze u Babci, siniaki, dużo pozytywnej energii i jeszcze więcej emocji.
    Wracając do tej znajomości, to nie żałuje tego, że to się zakończyło dobrze się z tym czuje przynajmniej teraz. Na początku oczywiście było mi ciężko… ale to było na początku. Dziś już jest dobrze. Patrzę w lustro i się uśmiecham a to chyba dobry znak.
    Dziś natomiast piątek 13-go, niby feralny dzień, a dla mnie bardzo pogodny( nie mówie tutaj o pogodzie za oknem ^^) udało mi się kupić skórzane botki, poczytać, zafundować sobie domowe spa, no i zrobić sobie samodzielnie nową fryzurkę:)
    Ale pomimo wszystko nadal czegoś mi brakuje, zastanawiam się już przez dłuższy czas ale jakoś nie dochodzę do żadnej konkluzji, może to i lepiej bo bym się przeraziła gdybym się dowiedziała:)

    A jak Wy spędziliście wakacje i piątek 13-go? Pochwalcie się w komentarzach!

    Pozdrawiam M.

    Kocham zwykłych prostych ludzi. Prostych w relacjach, prostych we wszystkim, którzy nie boją się głupio wygądać, nie boją się  palnąć jakieś bzdury. W towarzystwie takich ludzi możesz się otworzyć, ponieważ podświadomie wiesz, że nie masz przed kim się popisywać. Bo tu sami swoi.

    Dzięki Ludziska! :D:*

    Hm,

    1

    Dorastanie oznacza jedno- niezależność. Wszyscy tego chcemy. Czasem wykorzystujemy innych, żeby ją pozyskać. Czasem odnajdujemy ją w sobie. Czasem nasza niezależność przychodzi kosztem czegoś innego. A cena może być wysoka. Bo przeważnie żeby pozyskać niezależność musimy walczyć. Nigdy nie rezygnuj, nigdy się nie poddawaj pomimo tego, że czasem jest ciężko.
    Osiągnięcie celu wymaga czasu.

    Miłego poniedziałku M.

    Zainspirowana „Plotkarą”

    1

    Cześć,
    Nie wiem czy ktoś z czytających oglądał ten serial i czy komuś się w ogóle podobał, ale mną zawładnął już od pierwszych odcinków… Teraz kiedy to właśnie obejrzałam ostatni odcinek skończyłam wycierać oczy i nos bo popłakałam się jak małe dziecko postanowiłam coś napisać. Swoją drogą jeśli ktoś go nie oglądał to szczerze polecam:)
    Hm, najbardziej spodobała mi się historia Chuck-a i Blair, kiedy to Chuck był skończonym dupkiem a ona nadal w niego wierzyła i nadal go kochała nie ważne co zrobił. Obdarzyła go miłością bezwarunkową, On również ją kochał. Oboje dostali swoje szczęśliwe zakończenie. To najważniejsze.
    Chyba każda dziewczyna marzy o szczęśliwym zakończeniu dla swojej bajki. O księciu na białym koniu albo o wariacie na ośle. Ale jak to mówią o gustach się nie dyskutuje:P
    Jeśli o mnie chodzi to chciałabym mieć też swojego Chucka, który pomimo że będzie mnie ranił ja będę kochała go bezwarunkowo… Hehe nie powiem, że nie marzy mi się szczęśliwe zakończenie, a raczej początek bo tak mi się wydaje że prawdziwe życie zaczyna się dopiero później:)
    Ach normalnie przyznam się że się rozmarzyłam.:)
    Wakacje się skończyły, powoli zbliża się jesień oznacza to dla mnie powrót do szkoły i ograniczenia wolnego czasu. Ale co tam ważne żeby to nastrajało mnie optymistycznie. I tak właśnie jest. Szkoła i zajęcia no i co najważniejsze ludzie z którymi tam się spotykam wytwarzają pozytywne emocje.. Pomimo tego że jesteśmy dość zróżnicowaną grupą jak i wiekowo tak i poglądowo:)
    Hm, jeśli jeszcze o mnie chodzi to zrobiłam sobie swój własny rachunek sumienia… Wiem , że są tacy ludzie którym do nie dawna jeszcze ufałam, dziś nie uwierzę im nawet jak mi powiedzą która jest godzina.
    Wzięłam, życie w swoje ręce bez osób które są tylko ciekawe co u mnie, a ta ciekawość w ogóle nie wychodzi z martwienia się o mnie czy tam chęci rozmowy… :)

    Pora wyjść jesieni na spotkanie:)
    Pozdrawiam M.

    „Nie mam siły by iść dalej, ale mogę pobiec”

    Work work & work

    2

    Wiekszosc osob rozpacza bo wlasnie skonczyly sie wakacje a lato chyli sie ku koncowi. Ja osobiscie sie ciesze. Nie lubie upalow, byc opalona i miec nadmiar wolnego czasu :)
    Kaza wolna chwile staram sie wypelnic do samego konca. Chyba za duzo wedy mysle. O tym co jest, bylo, mogloby byc.Ale mniejsza z tym:)
    Dlatego tez z checia zlozylam zgloszenie do fundacji Sedzimira  gdzie moge dzielic sie swoimi pomyslami i spostrzezeniami oraz moge sluchac innych a co za tym idzie dowiedziec sie czegos wiecej moze nawet o sobie ;) chcialabym zeby mnie przyjeli moglabym wtedy miec zapelniony czas od deski do deski:)
    Hmmm,  poza tym kiedy to dla niekorych (dla mnie rowniez ale od soboty) zaczynal sie rok szkolny dla mnie nadszedl czas wyzwan  w pracy. Ciagle to nowe obowiazki, nowy zakres dzialan, wieksza odpowiedzialnosc i wieksza mobilnosc chyba tak mozna to nazwac :) hm na poczaku dosc roche sie obawialam przyznam sie szczerze jak moja szefowa wroci z urlopu poniewaz zasepowalam ja przez miesiac w jej obowiazkach. Moje wspolpracownice sraszyly mnie ze szefowa po urlopie jest straszna  dlaego tez mile mnie zaskoczylo to ze Szefowa byla zadowolna z tego jak prowadzilam biuro co oczywisice odbilo sie na premi … i co najwazniejsze na dalszej wspolpracy. Zamias umowy zlecenia dostalam umowe o pracy a stawke duzo wysza. Ponadto rozmawialam z szefowa i ksiegowa na temat przejecia firmy kiedy to  szefowa przejdzie na emeryture… Hm nadal nie wiem co mam o tym sadzic…  
    Chyba dosc mocno przynudzam :)

    Nastepna notka juz niebawem ! :)
    Pozdrawiam M.

    „W zyciu piekne sa tylko chwile i buty”

    2

    Czesc, wlasnie zaczynam swoja przygode z blogowaniem nie bardzo wiem co mi z tego wyjdzie.
    Na poczatek to moze sie przedstawie. Jestem Mila mieszkam w bardzo malym miasteczku hm poza tym mam 23 lata.
    Do konca nie wiem o czym bedzie ten blog, ale domyslam sie ze o pieknych chwilach i jeszcze piekniejszych butach. W tytule notki macie moje motto zyciowe ktorego juz od dluzszego czasu sie trzymam.

    Wiele osob mowi mi ze zmienilam sie diameralnie odkad mnie poznali, brudne adidasy zamienilam na szpilki a trampki na pantofle, czarne wlosy na blond, a obgryzione paznokcie i brak makijazu zamienilam na tipsy i dobry makijaz.
    Kazdy z nas staje w pewnym momencie na rozdrozu i musi wybrac ktora droga chce isc. Musi zdecydowac co zrobic zeby isc dalej, kim chce byc, gdzie jest jego miejsce w swiecie…
    Ja na swoim rozdrozu stanelam jakis czas temu kiedy to przyszlo mi wybierac pomiedzy praca w markeingu sieciowym a etaem tradycyjnym. Wiele osob odradzalo mi etat a polecalo marketing sieciowy. Wybralam etat bo lubie unormowany czas pracy. I powiem Wam, ze w ogole nie zaluje. Pokochalam ta prace od pierwszych dni. Obecnie po osmiu miesiacach pracy uwielbiam ja tak samo jak pierwszego dnia. I nie zmienilabym ja na MLM nigdy!:)

    Zaczyna sie wrzesien a ja juz w powierzu czuje jesien, to moja ulubiona pora roku chyba dlatego ze jest tak pieknie kolorowo.:)
    No a z drugiej strony zaczynaja sie zjazdy i szkola i zajecia i pozytywne usmiechniete mordki.

    Hm, to chyba jak narazie tyle pewnie napisze za jakis czas ;)
    Pozdrawiam M.