Hm… luty! :)

    0

    Witam , po przerwie… Wiem, że strasznie mnie długo nie było ale luty nie dość, że jest dobrym miesiącem dla mnie to jeszcze na dodatek pracowitym :)
    Muszę, się przyznać że pierwszy raz w życiu realizuje swoje postanowienia noworoczne, to znaczy.. mam piękny tatuaż na nadgarstku, chodzę na prawo jazdy.. To znaczy mam już za sobą pierwsze jazdy, chyba nie idzie mi za bardzo dobrze nie no w ogóle mi nie idzie.. Ale dzisiaj mam drugie jazdy… P. mówi, że mam się nie przejmować… Wieczory i wolne chwilę, wychodzę z P, na spacer, gramy w scrable… Ogólnie jest wesoło i to bardzo ;)
    Wow, to naprawdę wyjątkowy ludź, który sporo przeszedł a mimo to potrafi się uśmiechać.
    Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze dzisiaj na tych jazdach… bo już cała się stresuje.
    A jak tam u Was?
    Pozdrawiam M.

    Siemka, witam w Nowym Roku..
    Hm czy różni się czymś od starego ? No nie bardzo może ostatnią cyfrą w dacie… No ale cóż może pierwszy raz w życiu warto by mieć jakieś postanowienia noworoczne? Hm no i mam :
    1. zrobić prawo jazdy,
    2. kupić jakiś samochód
    3. znaleźć sobie faceta najlepiej taką „złota rączkę” co by umiał wszystko w domu zrobić ;)

    hehe No ale czas jak i życie weryfikują no niestety, witamy w świecie dorosłych ludzi…

    Poza tym coraz częściej myślę nad zmianą pracy, rzuceniem tej dotychczasowej i znalezienie innej, może trochę lepiej płatnej, no i trochę dalej.. Chociaż będzie mi pewnie brakowało ludzi z którymi nawiązałam kontakt, znajomość nie wiem zbytnio jak to nazwać.
    hehe tacy znajomi twierdzą, że mam ADHD Nabyte, bo nie umiem za długo usiedzieć w miejscu, wszędzie jest mnie pełno… no i wiecznie coś muszę robić. To chyba bardzo pozytywna cecha, no fakt zależy z której strony na to patrzeć…
    No, ale z drugiej strony medalu cały czas walczę ze swoją nieśmiałością, której niestety nie mogę pokonać … -.- a to w ogóle mi się nie podoba ;/

    A jakie są Wasze postanowienia noworoczne?
    Piszcie!

    Pozdrawiam M.

    P.S. W najbliższym czasie postaram się napisać dla Was coś lepszego, głębszego bo mam o czym Wam opowiadać;)

    Cześć,
    Na wstępie chcę uprzedzić, że będę smęcić i zanudzać …
    Nie bardzo wiem od czego zacząć, gapię się w kursor na monitorze który miga i miga i kompletnie nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa..
    W głośnikach w kółko leci Hipotermia Zeusa, dziś utożsamiam się z tym kawałkiem, zawsze dla mnie przemawia kiedy nie chce mi się wstawać z łóżka ruszać, odbierać telefonów, odpisywać na maile, sms-y, widzieć kogokolwiek…
    Już od samego rana myślę, że to dziś właśnie jest piątek 13-go, najpierw spóźniła się żółta limuzyna (czyt.autobus), ale szczęśliwie dotarłam do pracy, nim zdążyłam się ogarnąć, obudzić cały sprzęt odwiedził mnie żul spod sklepu monopolowego (hehehe żałosne okazało się, że to mój ojciec). Ta wizyta jak zwykle z resztą przygnębiła mnie bardzo… nie lubie wizyt jego tematu… wolałabym dostać amnezji wybiórczej i wymazać go ze swojego życia. Raaaany, ja tak bardzo nie chce stać się taka jak on. Wiem, że to ja decyduje o swoim losie, i dołożę wszelkich starań żeby taka się nie stać.
    Eh, mniejsza o tego kogoś…
    Postanowiłam sobie zrobić prezent, zamówiłam sobie czarny gorset, taki normalny nie jakiś mega seksowny,,, no ale przy pakowaniu okazało się, że towar jest uszkodzony… więc wymieniłam sobie na taki czerwony… oby przyszedł jak najprędzej bo już się nie mogę go doczekać…
    Grudzień ogólnie jest dla mnie przykrym miesiącem, to znaczy może nie o tyle przykrym co miesiącem skłaniającym do refleksji… To w grudniu w moim życiu zazwyczaj zachodzą zmiany… nie istotne czy to jest pierwszy dzień grudnia czy też ostatni… Jestem bardzo ciekawa co w tym roku zmieni się właśnie w tym zasranym miesiącu. Od kilku dni napotykam się na małe drobne pamiątki, ludzi które/ którzy to skłaniają mnie do refleksji zadumy no i może trochę wspominania…
    Tak wiele się zmieniło na przestrzeni lat ( znowu gadam jak jakaś staruszka) eh…
    Masakra zbliżają się święta a ja poraz kolejny ich nie czuje,,, są mi obojętne.
    No może trochę Anka i Sandra ładują mnie pozytywną energią. Dzięki dziewczyny!…
    No i jeszcze Aguś, dziękuje Ci Słońce jesteś zawsze i pomimo
    Jesteście niesamowite! :*

    Dobra kończę powoli…
    A jak Wam idą przygotowania do świąt?
    Z czym Wam się kojarzy grudzień?
    Piszcie!

    Witaj świecie

    0

    Każdy z nas ma swój własny, prywatny sposób na radzenie sobie z problemami. Nie wierze w to że są na tym chorym świecie ludzie którzy tych problemów nie mają. A tu wcale nie chodzi o to, że ludzie tych problemów nie mają, mają je tylko ważne jak sobie z nimi radzą… W jakie używki uciekają przed spotkaniem z innymi… Wiecie chodzi tu o to, żeby nikt nie poznał ze cos sie dzieje. Tak więc najczęsciej chyba ludzie uciekają w alkohol najłatwiej dostępne otumania, jest humor, wraca zapał a problemy odchodzą nie wiadomo gdzie. Są ludzie którzy bardziej sie staraja zatuszowac to co sie z nimi dzieje uciekaja w dragi, zioło.. kolejni ,znowu popadają w zakupoholizm, cierpią na depresje, płaczą w poduszkę (oczywiscie tylko wtedy kiedy nikt nie widzi bo jakby moglobyc przecież inaczej). Ale we wszystkim trzeba zachować umiar, bo to wszystko jest dobre na chwile, alkohol, ziolo, dragi czy antydepresanty nie sprawią że wasz problem zniknie…. nie rozwiążą go… wręcz przeciwnie moga spowodowac jeszcze wiekszy problem, a mianowice : uzależnienie. Nasz świat lub inaczej społeczeństwo są skonstruowane w taki sposob ze co jest dobre w jednej w chwili w kolejnej moze sie okazac przyslowiowym gwozdziem do trumny. Uwazajcie na siebie i nie dajcie sie zwariowac, zamiast wypic kolejny kieliszek czy zapalic kolejnego blanta poswieccie ten czas osobie na ktorej wam zalezy, porozmawiajcie ze soba bo inaczej zapomnicie jakie to swietne uczucie myslec jasno i poczuc ulge. :) no to ja sie znowu pomadrzyłam, pomądrzyłam Dziś odpoczywam, no i odzyskalam tablet w zasadzie to dali mi nowy ale dzieki temu moge pisac, a to jest moj sposob na radzenie sobie z problemami;) Pozdrawiam M.

    Rodzina? Nie dziękuje

    1

    Cześć , dawno tu nie zaglądałam ale wiele się dzieje nie wiem zbytnio od czego mam zacząć…Mój dzień i tydzień upływa sobie w jednostajnym monotonnym ruchu, praca dom, sprzątanie gotowanie, czasem druga praca a w weekendy szkoła a jeśli nie szkoła to praca. Dałam się wciągnąć w krwiożerczy mechanizm, który jak tak dalej pójdzie to mnie wykończy. Ale dzieki temu nie mam czasu na zbędne myślenie i roztkliwianie się nad swoim losem.
    Hm, przez ostatni tydzień czy tam już chyba będą nawet dwa tygodnie, wiele rzeczy w paskudny sposób mnie zaskakiwało, a mianowicie chodzi o to, że znowu daje się mi we znaki tzn. przypomina mi się osoba o której chce zapomnieć , której szczerze nienawidzę i może to podłe co teraz powiem ale życzę jemu wszystkiego co złe, najgorsze. Osobę o której w życiu bym nie powiedziała nic dobrego, a gdyby się paliła to ten ogień podlewałabym jeszcze benzyną… Zastanawiacie się o kogo chodzi, powiem wam chodzi o mojego ojca… a nie wybaczcie tego ojcem nie można nazwać ojciec o chyba ktoś kto Cię kocha, wspiera, pomaga, daje dobre rady, rozumie. Zastąpmy więc puste słowo „ojciec” słowem które wyraża więcej niż tysiąc słów PALANT, będzie sprawiedliwiej.
    Mianowicie któregoś pięknego dnia ów PALANT pojawił się w mojej pracy, z samego rana miał chyba zamiar zepsuć mi dzień już na wstępie…
    Dał mi rachunek (grzecznie jak na profesjonalistę przystało przyjęłam zlecenie) no i się zaczęło… PALANT mówi: Wiesz ten rachunek już jest trochę spóźniony no bo wiesz komornik i to wszystko. Na to ja już lekko podenerwowana : Pan wybaczy, w ogóle mnie to nie interesuje. No to kolej na PALANTA: No ale wiesz ja mam teraz rodzinę, dzieci. Masz może pożyczyć 50 zł. A może odwołałabyś tego komornika? Wiesz rodzinie trzeba pomagać.
    W tym momencie czułam jak cała moja wściekłość miesza się z furią i że już ciężko mi nad sobą panować. Trzy głębokie wdechy odpowiadam: Chyba Ci się coś we łbie poprzewracało?! Bóg Cię kurwa opuścił! Jak śmiesz po 19 latach pokazywać mi się na oczy?! No jak ?! Gdzie była rodzina jak leżałam w szpitalach?! Jak większość czasu po operacji leżałam na oddziale intensywnej terapii jedną nogą w grobie?! Nie było ani Ciebie ani kurwa żadnego! A przy moim łóżku stała tylko moja mama….I Ty śmiesz mi mówić o rodzinie?! WYPIERDALAJ…
    No i się skończyło wyszedł, a raczej został wyrzucony…
    Rany,, masakra do tej pory jak sobie o tym pomyśle to szału dostaje.
    Eh, problemów rodzinnych nie koniec, mam dwie młodsze siostry w wieku buntowniczym, nastolatki… Które eh szkoda nawet gadać…
    Trochę żałuje, że nie jesteśmy z sobą zżyte tak by móc ze sobą gadać o wszystkim….
    Zazdroszczę pewnemu rodzeństwu, że tak dobrze się rozumieją i że jeden za drugiego dałby się pociąć…
    Eh… chyba wychodzę na melancholika.
    Pozdrawiam M.

    Kochane i znienawidzone w jednym

    0

    Dziś ponarzekam  się trochę na temat mody. Ponieważ nie pojmuje tej dzisiejszej idei, jak krzykiem mody mogą być kalosze, sztyblety, babcine swetry ponaciągane jak worki na ziemniaki?
    Na pierwszy ogień totalny kit czyli kalosze!
    Coś co mnie osobiście kojarzy się z wsią i gospodarzami wiejskim tzn z wujkiem który w tych właśnie kaloszach wybiera obornik, a tu nagle widuje je na „salonach” kalosze są częścią garderoby nieraz codziennej (niestety nawet jak nie ma deszczu) niektórych kobiet, nastolatek czy tam młodych dziewczyn. Ok, zgodzę się może i są praktyczne ale tylko na iście jesienną aurę,

    Na zdjęciu kalosze dla których nie ma miejsca w mojej szafie !
    Kolejne buty sztyblety, buty do jazdy konnej do biegania po stajniach, boksach i innych pomieszczeniach gdzie pełno koni i wszystkiego co się z nimi wiąże.

    No i kolejna rzecz która nie dość, że jest w cenie to wygląda jak wygląda a z resztą same oceńcie :

    Ja oczywiście swoją opinią nie chce nikogo urazić, ani też wyśmiewać ponieważ każdy człowiek powinien mieć swój własny styl.

    Jeśli o mnie chodzi o to kilka moich pomysłów może i trochę aroganckich jak to ostatnio powiedziała pewna osoba.

    Połączyłam wszystko co kocham, kapelusze i gorsety które wracają powoli do łask!:)

    A co Wy o tym sądzicie?
    Pozdrawiam M.

    Pt 04/10/2013

    0

    Cześć i czołem!
    Obecnie siedzę sobie w pracy totalnie się nudzę a nadrobiłam już wszystkie zaległości jakie były i wykonałam kilka prac ponad program,tak tak wiem że mam bardzo fajną pracę :)
    W końcu wczoraj skończyłam remont który trwał prawie tydzień, hm niby mały pokoik a tyle roboty było że jakaś masakra… Pomarańczowy żółty i zielony zastąpiły odcienie szarości i czerni. W wszystko wkomponowały się białe dodatki… które wydają mi się dość klasyczne i trochę w retro stylu.
    Ale na szczęście mamy dziś już piątek, a co za tym idzie wolny weekend który będę mogła przeznaczyć na leniuchowanie i nic poza ty ( już się nie mogę doczekać).
    Wczoraj chyba dała mi się we znaki trochę chandra natłok roboty, ciągłe szkolenia, nadgodziny w pracy i brak czasu dla siebie dały mi się trochę we znaki. Ponadto doszłam do wniosku że żyją na tym świecie tacy paskudni ludzie którzy odzywają się tylko wtedy kiedy czegoś potrzebują , albo mają jakiś problem. Kiedyś nazywałam ich przyjaciółmi a dziś nie wiem czy mogę zakwalifikować ich do grona znajomych…
    Niestety strzelanie do idiotów nadal jest nielegalne! ;)

    Życzę Miłego weekendu!
    Pozdrawiam M.

    Nigdy nie kłam, nie uciekaj, nie oszukuj i nie pij. Jeśli musisz skłamać to w objęciach osoby, którą Kochasz. Jeśli musisz uciec to tylko od złych ludzi. Jeśli musisz oszukać, oszukaj śmierć. A jeśli musisz pić, pij w chwilach, które zapierają dech.

    „Masz śmiech jak czterolatka”

    0

    Siemka,
    pisałam do Was w czwartek o przyjęciu niespodziance przygotowywanej dla mojej siostry. Oczywiście tak jak wszystko przewidziałam wszystko się udało i było bardzo ale to bardzo wesoło:)
    Hm, poza tym przez cały ten tydzień udało mi się uporać z remontem swojego pokoju dziś sprawiłam sobie ostatnie dodatki i wygląda już całkiem nie źle… a wręcz ośmieliłabym się powiedzieć, że dobrze.
    Teraz akurat degustuje się już ciszą i spokojem:)
    Muszę Wam powiedzieć, że dzisiejszy dzień był o tyle szalony, że razem z koleżanką zerwałyśmy się z zajęć od P. Wojtka, naprawdę lubię bardzo jego zajęcia i to w jaki sposób wykłada ale wierzcie mi nie da się tego słuchać w zbyt dużych ilościach. Odwiedziłyśmy zatem z Anką nasze ulubione centrum handlowe, śmiechu było co niemiara, różne przebieranki i śmieszne zdjęcia w sumie to nawet nie wiedziałyśmy kiedy zleciał nam czas;D Oczywiście nie obyło się bez tematu o facetach … ach świat bez nich byłby dużo prostszy… ale ok może lepiej nie będę się rozwijała na ten temat :D
    Tak to przede mną tydzień pełen pracy i nadgodzin …eh przynajmniej nie będę miała czasu myśleć o głupotach i nieistotnych rzeczach czy też ludziach… więc na jedno chociaż wyjdzie mi na dobre.
    A jak Wam minął tydzień i weekend? Piszcie!

    Słodkich snów! M.

    ^^

    0

    Hej,
    Ostatnimi czasy nie miałam za bardzo czasu dla siebie… A jeśli już go miałam to zamykałam się z książką w swoim małym pokoiku i chciałam żeby nikt tam mnie nigdy nie znalazł… Nie mam bladego pojęcia czym jest to spowodowane. Ostatnio chyba nawet brakuje mi tej swojej własnej prywatnej samotni do której nikt nie miałby wstępu, tego że mogłam iść w cholerę wiedząc że nie spotkam nikogo znajomego. Boże, jeszcze jakiś rok temu nie wyobrażałabym sobie życia bez dziennego spotykania się z kimkolwiek i całkowitej ciszy w mieszkaniu, pokoju czy autobusie. Dziś cisza działa na mnie wręcz kojąco :)
    Może i trochę to stuknięte, no ale cóż… nikt nie powiedział że jestem normalna.
    Szara i podła pogoda daje mi się trochę we znaki nie ukrywam, że nie.. Działa przygnębiająco i jakoś autodestrukcyjnie. Mówią, że trzeba się wybrać na zakupy, żeby poprawić kobiecie humor, otóż moi drodzy to totalna ściema. Wczorajsze zakupy kompletnie nie poprawiły mi humoru, a co gorsza nic nie wybrałam. No poza prezentem dla Loli ( mojej najmłodszej siostry ), mam nadzieje, że jej się spodoba no i że dzisiejsze przyjęcie niespodzianka równie pozytywnie ją zaskoczy:)
    Uwielbiam sprawiać, radość patrzeć jak śmieją się moi bliscy, przyjaciele, znajomi… Wiedząc, że za plecami każdego z Nas czai się jakaś przeszłość i w każdej chwili może wypełznąć na wierzch.

    Pozdrawiam M.

    Coś innego:)

    0

    Wróciłam ze szkoły i sobie pomyślałam, że przedstawię Wam mój wybór na dzisiejszy wieczórNapiszcie jak wam się podoba :)
    Miłego weekendu M.