Apropo zblizajacego sie powoli wielkiego dnia o ktorym marzy kazda dziewczyna… no wiecie slub, wesele bla bla bla…. Jakos staram sie to oddalic w czasie… miesiac juz jest, problem co do daty.. To wszystko sklonilo mnie do opowiedzenia M. o moim ojcu, wiecie ze jest czy tez byl o dla mnie temat tabu.. M. zaczal go podczas jazdy samochodem (cwana bestyja- wie ze w ten sposob nie uciekne). Powiedzial wprost: Wypada zaprosic na slub Twojego ojca, no i sie zaczelo, dreszcze na ciele i narastajaca panika.
Ale…
Jako, ze kiedys musialam z nim na ten temat pogadac, a nie wiedziec czemu w samochodzie czuje sie bezpieczniej niz gdziekolwiek indziej (o ironio).
Moj tata (dziwnie dla mnie brzmi to slowo), zostawil mnie juz nawet nie pamietam kiedy jak mialam 3 latka, moze 4 a moze 2 nie wiem dokladnie… Nie odzywal sie nigdy do mnie, nawet nie pojawial sie na sprawach w sadzie o alimenty odebralam jasny komunikat- czlowiek ten nie chce miec ze mna nic do czynienia.
Przebolalam … Potem moja jedna operacja zakonczyla sie stanem krytycznym i kilkunastoma dniami na oddziale intensywnej terapi i kilkoma tygodniami w szpitalu… Pol roku rekonwalescencji i ani telefonu.
Ukonczenie gimnazjum z 2 swiadectwem w klasie, dobry kierunek…. zero kontaktu, urodziny i swieta tak samo…
Druga operacja poszla na szczescie dobrze, kilka tygodni w szpitalu, zero odwiedzin… kolejne urodziny i kolejne swieta. Spotkany gdzies przypadkowo, nawet nie wiedzialam  kto to jest,, zagadal ale chyba nie chcial mnie poznac, w bylej pracy poznalam moja ciotke a jego siostre mimo wszystko sie cieszylam.
Trafilam na ogloszenie o sprzedazy cinquecento, pojechalismy go z M. obejrzec okazalo sie ze do mojego ojca, zaprosil nas do srodka… Pierwsza nasza taka normalna rozmowa.
Z ciotka mialam jako taki kontakt, jej corka a moja kuzynka miala 18 nie zdziwilam sie ze mnie nie zaprosila. Bo po co przeciez sie nie znamy.
Nagla smierc mojego dziadka i zabrzmialy telefony. Wiedzialam, ze niby to moj dziadek (genetyczny) ale nie poczulam bolu wywolanego strata … Zaprosili mnie na pogrzeb i stype poczatkowo chcialam tam pojsc… ale potem poczulam ze to jak isc miedzy obcych ludzi…
Mam jakies wyrzuty sumienia, ale nie chcialam ich wszystkich poznawac w takich okolicznosciach. Czy dobrze zrobilam … nie wiem… czas pokaze.

Dzis melancholijnie….
Taki dzien na pustkowiuuu… z soba, soba i soba….