Pogoda za oknem dopisuje średnio… w momentach kiedy nie pada oczywiście…
Ja siedzę i próbuje coś sklecić jakoś powoli i jakoś ciężko mi to wychodzi…
Może zacznę od tego, że aktualnie jestem na etapie przyzwyczajania się do mieszkania z kimś, taaaak Mila poszła o krok dalej i zamieszkała z M.
nie ukrywam początkowo obawiałam się czy będzie to dobra decyzja, czy może nie powinnam się wiązać aż tak poważnie … ale jak to mawiają nie pozwól aby strach przed działaniem wykluczył Cię z gry… tak więc spiełam pośladki i zrobiłam M. miejsce w półkach (tak tak poświęciłam półki wierzcie mi do tego do tej pory się nie mogę przyzwyczaić) …
Trzy tygodnie już za Nami, wstaję rano zawsze jako pierwsza, żeby przygotować M kanapki, zrobić kawę a później patrzeć jak słodko się budzi … a wierzcie mi ma problem z wstawaniem… :D
Moje znajome jak rozmawiałam z Nimi że M może się wprowadzi albo coś w tym guście to mówiły; „…będziesz zbierać brudne skarpetki”, „…wszędzie będą się walały jego rzeczy” itp , itd… Mila wybiegając w przyszłość ustaliła z M, że nie będzie sprzątać jego rzeczy, on wie doskonale gdzie jest miejsce na brudne skarpetki … i do tej pory nie posprzątałam ani jednej…
Udało nam się wynająć garaż i garaż to jest jego świat, facet musi mieć miejsce dla siebie takie gdzie kobieta nie będzie się wtrącać… przynajmniej to jest moje zdanie ;)
Czy jestem szczęśliwa… szczerze ? Bardzo ;)
Tak, odnalazłam swoje miejsce w tym świecie… miejsce pomiędzy Jego prawym a lewym ramieniem ;D

NIe wiem kiedy tu znowu zajrzę…
także tymczasem 3majcie się i pamiętajcie czasem warto dać ponieść się odrobinie szaleństwa.
Pozdrawiam
Mila!