Wpisy z okresu: 12.2013

    Cześć,
    Na wstępie chcę uprzedzić, że będę smęcić i zanudzać …
    Nie bardzo wiem od czego zacząć, gapię się w kursor na monitorze który miga i miga i kompletnie nie wiem jak to wszystko ubrać w słowa..
    W głośnikach w kółko leci Hipotermia Zeusa, dziś utożsamiam się z tym kawałkiem, zawsze dla mnie przemawia kiedy nie chce mi się wstawać z łóżka ruszać, odbierać telefonów, odpisywać na maile, sms-y, widzieć kogokolwiek…
    Już od samego rana myślę, że to dziś właśnie jest piątek 13-go, najpierw spóźniła się żółta limuzyna (czyt.autobus), ale szczęśliwie dotarłam do pracy, nim zdążyłam się ogarnąć, obudzić cały sprzęt odwiedził mnie żul spod sklepu monopolowego (hehehe żałosne okazało się, że to mój ojciec). Ta wizyta jak zwykle z resztą przygnębiła mnie bardzo… nie lubie wizyt jego tematu… wolałabym dostać amnezji wybiórczej i wymazać go ze swojego życia. Raaaany, ja tak bardzo nie chce stać się taka jak on. Wiem, że to ja decyduje o swoim losie, i dołożę wszelkich starań żeby taka się nie stać.
    Eh, mniejsza o tego kogoś…
    Postanowiłam sobie zrobić prezent, zamówiłam sobie czarny gorset, taki normalny nie jakiś mega seksowny,,, no ale przy pakowaniu okazało się, że towar jest uszkodzony… więc wymieniłam sobie na taki czerwony… oby przyszedł jak najprędzej bo już się nie mogę go doczekać…
    Grudzień ogólnie jest dla mnie przykrym miesiącem, to znaczy może nie o tyle przykrym co miesiącem skłaniającym do refleksji… To w grudniu w moim życiu zazwyczaj zachodzą zmiany… nie istotne czy to jest pierwszy dzień grudnia czy też ostatni… Jestem bardzo ciekawa co w tym roku zmieni się właśnie w tym zasranym miesiącu. Od kilku dni napotykam się na małe drobne pamiątki, ludzi które/ którzy to skłaniają mnie do refleksji zadumy no i może trochę wspominania…
    Tak wiele się zmieniło na przestrzeni lat ( znowu gadam jak jakaś staruszka) eh…
    Masakra zbliżają się święta a ja poraz kolejny ich nie czuje,,, są mi obojętne.
    No może trochę Anka i Sandra ładują mnie pozytywną energią. Dzięki dziewczyny!…
    No i jeszcze Aguś, dziękuje Ci Słońce jesteś zawsze i pomimo
    Jesteście niesamowite! :*

    Dobra kończę powoli…
    A jak Wam idą przygotowania do świąt?
    Z czym Wam się kojarzy grudzień?
    Piszcie!

    Witaj świecie

    0

    Każdy z nas ma swój własny, prywatny sposób na radzenie sobie z problemami. Nie wierze w to że są na tym chorym świecie ludzie którzy tych problemów nie mają. A tu wcale nie chodzi o to, że ludzie tych problemów nie mają, mają je tylko ważne jak sobie z nimi radzą… W jakie używki uciekają przed spotkaniem z innymi… Wiecie chodzi tu o to, żeby nikt nie poznał ze cos sie dzieje. Tak więc najczęsciej chyba ludzie uciekają w alkohol najłatwiej dostępne otumania, jest humor, wraca zapał a problemy odchodzą nie wiadomo gdzie. Są ludzie którzy bardziej sie staraja zatuszowac to co sie z nimi dzieje uciekaja w dragi, zioło.. kolejni ,znowu popadają w zakupoholizm, cierpią na depresje, płaczą w poduszkę (oczywiscie tylko wtedy kiedy nikt nie widzi bo jakby moglobyc przecież inaczej). Ale we wszystkim trzeba zachować umiar, bo to wszystko jest dobre na chwile, alkohol, ziolo, dragi czy antydepresanty nie sprawią że wasz problem zniknie…. nie rozwiążą go… wręcz przeciwnie moga spowodowac jeszcze wiekszy problem, a mianowice : uzależnienie. Nasz świat lub inaczej społeczeństwo są skonstruowane w taki sposob ze co jest dobre w jednej w chwili w kolejnej moze sie okazac przyslowiowym gwozdziem do trumny. Uwazajcie na siebie i nie dajcie sie zwariowac, zamiast wypic kolejny kieliszek czy zapalic kolejnego blanta poswieccie ten czas osobie na ktorej wam zalezy, porozmawiajcie ze soba bo inaczej zapomnicie jakie to swietne uczucie myslec jasno i poczuc ulge. :) no to ja sie znowu pomadrzyłam, pomądrzyłam Dziś odpoczywam, no i odzyskalam tablet w zasadzie to dali mi nowy ale dzieki temu moge pisac, a to jest moj sposob na radzenie sobie z problemami;) Pozdrawiam M.